Zmień miasto
Sport Logowanie / Rejestracja
Znajdujesz się w lokalnym wydaniu.

Nie pasujemy do Ligi Mistrzów (komentarz)

2011-08-31

KOMENTARZ
Po 15 latach niemocy znowu nie udało się polskiej drużynie awansować do Ligi Mistrzów. Znowu. Po tylu latach nie można mówić o przypadku w tej kwestii.


Mecz Wisły z APOEL-em był emocjonujący i trzymał w napięciu do końca. Czy całe napięcie szlag trafił przez Pareikę - nie chcę oceniać, bo nie o to w tej zabawie chodzi. Wisła przegrała 1:3 i nie przełamała polskiej niemocy pucharowej, co pewnie zostanie odebrane jako porażka polskiego futbolu.

Prasa oraz kibice grzmiali wyjątkowo solidarnie - "teraz albo nigdy", co zdaje się, o zgrozo, było mruczane w rytm Warszawianki, gdzie jak wiadomo, na końcu pierwszej strofki była sentencja o wiele bardziej patetyczna. A jednak. Wisła nie awansowała, bo wcale nie trafiła na ogórków, a solidną drużynę, która swoją pracę domową odrobiła. W Polsce wszyscy podskoczyli z radości po losowaniu, bo na Cypr to przecież można co najwyżej na piłkarską emeryturę pojechać. Dość powiedzieć, że przecież obdarzony już wtedy dobrze rozwniętym mieśniem piwnym Wojciech Kowalczyk mógł tam swego czasu strzelać bramki. Ale na wyspie Afrodyty od tego czasu się trochę zmieniło, natomiast u nas jakby niewiele.

Można się upierać, że Wisła trafiła łatwego rywala w batalii o "bramy piłkarskiego raju". Relatywnie łatwego, biorąc pod uwagę to, kogo trafialiśmy w ciągu ostatnich kilku lat. Ale to już zasługa Michela Platiniego, który zrobił naprawdę wszystko, żeby nawet takie ogórki jak my mogły jeść przy jednym stole z prawdziwymi piłkarzami. Pomimo tego ukłonu, odpadamy nawet w rywalizacji z zespołami z Łotwy, Cypru, Kazachstanu i innych państw, które są znane niekoniecznie z dokonań w dziedzinie piłki kopanej. Strach pomyśleć co będzie, kiedy jakaś liga ruszy w Watykanie... Jednak nawet pomimo tego, że możemy się bawić na swoim poziomie, pływamy w basenie na takiej głębokosci, żeby stopami jeszcze dotykać dna (chyba już nie do końca metaforycznie), a otaczające nas rybki wcale nie są takie groźne, nie dajemy rady.

Wisła przegrała rywalizację, bo była druzyną słabszą - jak bardzo boleśnie to nie zabrzmi, to jednak na tle mistrza Cypru odstajemy. Nie ma co winić za ten wynik Pareiki, który swoją drogą nie miał dnia, tak jak nie ma co winić pojedyńczych piłkarzy za słabą dyspozycje. Wisła przegrała jako drużyna, bo zwyczajnie jej się należały wciry - "wot prijechali agurcy" jak to pisał Kowal w swojej autobiografii. Pierwsza bramka stracona przez Wisłę była symboliczna - nie wiem ile w życiu widziałem goli strzelonych bezpośrednio po rzucie rożnym, ale ograniczały się one raczej do podwórka albo co najwyżej boisk C-klasy. Ta bramka świetnie podsumowała Wisłę jako drużynę. Mistrz Polski na tle drużyny cypryjskiej wygladał tragicznie - a w fazie grupowej wcale nie byłoby przecież lepiej. Można bazować na fuksie. Wisła swojego fuksa miała na wyciągnięcie ręki, mogła awansować. Pytanie tylko - po jaką cholerę? Widać gołym okiem, że Wisła to jeszcze (daj Boże) dziecko, które nie sięga brodą powyżej stołu. Jesteśmy kołchozem na piłkarskiej mapie Europy, więc Wiśle po szczęśliwym awansie mogłoby się nawet udać wyrównać niechlubny rekord FC Koszyce i bodajże Maccabi Hajfa w fazie grupowej Ligi Mistrzów.

Po meczu komentujący spotkanie Mateusz Borek powiedział: "A my niestety będziemy czekać. Przynajmniej jeden rok." Obawiam się, że będziemy czekać o wiele dłużej, bo do Ligi Mistrzów zwyczajnie nie pasujemy.

Jakub Filipowski

Ciekawe artykuły
Dodaj do:
  • Wykop
  • Flaker
  • Elefanta
  • Gwar
  • Delicious
  • Facebook
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • Google
  • Yahoo
Komentarzedodaj komentarz

Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Brak komentarzy.

FB dlaMaturzysty.pl reklama