Byliśmy, gadaliśmy - Teatr

Miejsce konfrontacji - rozmowa z reżyserem "Lalki"

2008-12-15 10:45:41 | Wrocław

 Już 20 grudnia 2008 na Scenie im. Jerzego Grzegorzewskiego Teatru Polskiego we Wrocławiu zobaczymy przedstawienie oparte na motywach powieści Bolesława Prusa "Lalka". Reżyserem jest Wiktor Rubin, znany z "Terrordromu Breslauwg Tima Staffela i "Cząstek elementarnych" wg Michela Houellebecqa. Poniżej prezentujemy fragment rozmowę z reżyserem. Całość ukaże się w programie przedstawienia.

Piotr Rudzki: Co jeszcze  "Lalka" może ważnego powiedzieć odbiorcy w wieku dwudziestym pierwszym?
Wiktor Rubin: Właściwie od skończenia studiów obsesyjnie chodzi mi po głowie ta powieść. Powodami nie są pozytywizm ani praca organiczna, ani tym bardziej praca u podstaw. Z tych haseł szkolno-wychowawczych ciekawszy wydaje mi się konflikt romantyka i pozytywisty, jaki przeżywa Wokulski. Czy robię Lalkę z powodów romantycznych, czy pozytywistycznych? W tej powieści najważniejsza jest dla mnie droga Wokulskiego z nizin na szczyt i to, czego musimy się domyślić - jego stosunku do rodziców, kompleksu pochodzenia, próby przekroczenia siebie. Wokulski nie tylko zdobył olbrzymi majątek, ale też musiał nauczyć się nowego kodu kulturowego, kodu elit, języka, problemów i świadomości warstwy, do której pretendował. Powodem wystawienia  "Lalkimoże być również próba rozliczenia siebie jako prowincjusza i jako człowieka z awansu. Wokulski jest napędzany z zewnątrz, stymulowany przez obiekt, którego pragnie. Dzisiaj jesteśmy w podobny sposób zdalnie sterowanymi, rzadko robiąc coś dla siebie; zresztą co to znaczy dla siebie, skoro nawet nasze potrzeby podpowiadane są z zewnątrz? Dogrzebanie się do naszych wewnętrznych potrzeb jest pierwszym pytaniem o tożsamość.

P.R.: Wszystkie znaczące nazwiska bohaterów powieści: Ochocki, Starski, Wąsowska, Rzecki i tak dalej, pokazują, że nie stoją za nimi żywi ludzie, tylko tezy, plakaty, szeleszczący papier, usłużny wobec przyjętego założenia.
W.R.:
Postacie służą jako tło, w które wchodzi Wokulski. On jest największą siłą powieści. Uproszczenie pozostałych jest irytujące - sprowadzono je tylko do funkcji, jaką pełnią na jego drodze. Ta sytuacja dodatkowo irytuje teatralnie, ponieważ każdemu należy wymyślić jakieś życie, motywacje, przydać współczesne problemy, żeby choć trochę ożywić i wyciągnąć z poukładanego sztafażu zaproponowanego w tekście. Mam poczucie, że to powieść za gładka, za bardzo poukładana i dlatego właśnie dzisiaj jest niewiarygodna. Stąd biorą się reakcje na Lalkę młodych ludzi, którzy mówią, że to kobyła, bryk, męcząca lektura.

Pytanie o przyzwyczajenia odbiorcze ważne jest w przypadku teatru, a w związku z Lalką szczególnie. To pytanie o funkcję literatury w teatrze. Literatura do dziś jest traktowana jako jego podstawa. Nie dostrzega się faktu, że największe osiągnięcia polskiego teatru powojennego powstały w aktach gwałtu na literaturze. Myślę tutaj o pracach Tadeusza Kantora i Jerzego Grotowskiego. Przecież w ich przedstawieniach mieliśmy do czynienia z bardzo poszatkowanymi tekstami...

 P.R.: ...nie zapomnijmy o Jerzym Grzegorzewskim. Poza tym teatr, by był żywy, musi naruszać mity kulturowe. Właśnie to w teatrze robił Grotowski, sięgając po teksty romantyczne. Nie wystawiał literalnie Mickiewicza czy Słowackiego, ale dokonywał profanacji na romantycznej mitologii, stanowiącej podstawowy element naszej tradycji.
W.R.:
W teatrze mistrzem dla mnie nie jest autor, mistrzami są wspomniani Kantor i Grotowski, walczący o to, żeby teatr w końcu stał się autonomiczną dziedziną sztuki, żeby nie został karłem sztuki i wypracowywał swoją jakość. Dlatego mam problem z nazywaniem przedstawienia, które powstaje,  "Lalka"Bolesława Prusa. To nie jest  "Lalka"Bolesława Prusa, to spektakl na motywach  "LalkiBolesława Prusa, w którym pojawiają się postacie z powieści, ale też teksty autorstwa Elii Kazana, Adama Mickiewicza, Alberta Moravii czy Tomasza Grossa. Tekst, żeby był żywy, wymaga kontekstu; w tym przypadku kontekst stworzony jest przez zderzenie z innymi tekstami, dzięki czemu powstają nowe znaczenia, rodzą się nowe klucze interpretacyjne.

W adaptacji pojawiają się też nowe dialogi, ponieważ  "Lalka" ma strukturę przypominającą scenariusz serialu, jest w niej wiele mdłych, nieznaczących rozmów, a to, co najciekawsze, autor zawiera w opisie, w sugerowanej atmosferze, zapachu, obrazie. Teatr nie jest w stanie znieść takiej epickości, powolnego dochodzenia do kulminacji. Dlatego problematyczna jest dla mnie odpowiedź, kto jest autorem tego utworu scenicznego. Mam nadzieję, że przedstawienie wywoła rzeczową dyskusję na temat literatury i teatru, na temat autora w teatrze, kto nim jest: czy ten, kto pisze scenariusz na podstawie - jak w naszym przypadku - powieści, czy ten, kto napisał powieść. W filmie są autor powieści oraz scenarzysta i nikt się nie zastanawia, czy film jest czemuś wierny, bo jest traktowany jako autonomiczna dziedzina sztuki, a teatr jest wciąż więźniem w okowach literatury.

Mówienie o jakimś „obiektywnym odczytaniu" wzbudza we mnie śmiech. Nie ma obiektywnego odczytania faktów, a co dopiero literatury czy sztuki! Nawet nauka nie jest obiektywna, bo zawsze stoi za nią światopogląd naukowca, wartości, które propaguje, struktura uniwersytetu, uzależnienie badań od grantów, opinie środowiska i tak dalej. Brak obiektywizmu widać na salach sądowych, gdzie ludzie, będąc świadkami tego samego wydarzenia, składają sprzeczne zeznania. Albo w telewizji, która podaje dwa jednakowe a różne fakty. O jakim obiektywnym odczytaniu tekstu możemy rozmawiać? Wielu twórców ukrywa się za tekstem, bo nie ma niczego innego do powiedzenia, czym mogłoby zadowolić rzeszę odbiorców. Siłą sztuki jest wieloznaczność, co zakłada wielość interpretacji. Nie odbierajmy jej tego!

P.R.: Wracając do emocjonalnego odbioru dzieła, warto przypomnieć, jak wielkie negatywne emocje  "Lalka" wzbudzała u współczesnych Prusowi. Zarzucano jej złą kompozycję, fragmentaryczność i pesymizm nieodpowiedni dla czasu zaborów. Wtedy sztuka miała karmić narodowe ego, a Prus pokazał  świat w stanie rozkładu. Sam Prus przekraczał Lalką obowiązujące wtedy oczekiwania odbiorców. I w tym punkcie nasze myślenie o przedstawieniu na podstawie jego powieści i jego akt niezgody wobec oczekiwań się przecinają.
W.R.:
Jego powieść - w czasach mu współczesnych - była kontrowersyjna, bo nazywała bez ogródek zastaną rzeczywistość. Mieliśmy wtedy do czynienia z odchodzącym porządkiem feudalnym i nastającą rzeczywistością kapitalistyczną.

W powieści Prusa Wokulski jest między Rzeckim i Stawską, tymi - nazwijmy to tak - ludźmi prostymi, a arystokracją, na czele z Łęcką. Raz zbliża się do wyższych warstw, innym razem jest mu bliżej do niższych. W nim samym jako człowieku z awansu toczy się walka. Dochodzimy do jądra  "Lalkii naszej adaptacji, do pytania o tożsamość. Gdybym miał odpowiedzieć jednym zdaniem, o czym jest spektakl, powiedziałbym, że o braku tożsamości czy o rozbitej tożsamości, o zdobywaniu chwilowej tożsamości.

Dla mnie Wokulski jest everymanem. Najciekawsze jest jego rozdarcie między różnymi kodami kulturowymi, różnymi sytuacjami. On znajduje się między kapitalizmem, duszą romantyczną, miłością do Łęckiej, przyjaźnią Rzeckiego, filantropią, pogardą dla motłochu. Rozdarty facet. Nasze rozdarcie dobrze widać na przykład w sytuacji, jak miękko w nas wchodzi Europa. Jak ludzie stali się europejscy, a Wrocław miastem europejskim. A z drugiej strony - wyjeżdżasz czterdzieści kilometrów za Wrocław i widzisz Polskę „strzechą krytą". Teraz ludzie zmieniają tożsamości, wyjeżdżając ze wsi do miasta czy z miast do aglomeracji. W porządku feudalnym każdy od urodzenia aż do śmierci miał swoje miejsce. Kapitalizm zakłada brak stałego miejsca w strukturze społecznej, co wiąże się z zagrożonym poczuciem bezpieczeństwa, z tym, że nie wiesz, co będzie jutro. Język zdominowały czasowniki: zdobyć, wywalczyć, osiągnąć, wygrać, przejąć. Tożsamość staje się chwilowa, a przynajmniej nie tak stała jak kiedyś. A przed wojną na przykład bycie oficerem definiowało całe życie.

Dziś ról jest więcej, kryteria gry społecznej są mniej czytelne, rozwalone, bardziej ruchome, stąd większa przestrzeń dla mediów kreujących wzorce, tworzących nowych arystokratów lub odświeżających starych z etykietką „new". Atomizacja ról społecznych narzuciła model osobowości potłuczonej, której cząstki krążą bez spajającej struktury.

P.R.: O jakim teatrze myślałeś, pracując nad adaptacją?
W.R.:
W przedstawieniu pojawi się sporo konwencji teatralnych i nie wynika to z mody czy chęci uatrakcyjnienia, tylko z drogi, którą przebywa Wokulski. On uczy się żyć w różnych niepasujących do siebie, teatrach. Musi nauczyć się funkcjonować w teatrze realistycznym, w którym są Stawska i Rzecki, i musi nauczyć się żyć w teatrze, w którym gra Izabela, w którym iluzja miesza się z deziluzją, pojawia się dell'arte, a spotkania miedzy ludźmi oparte są na grze. Myślę, że wiele osób odczuwa dziś trud pogodzenia w sobie różnych teatrów, pogodzenia ze sobą różnych, czasem sprzecznych, ról.

Rozmawiał Piotr Rudzki

Słowa kluczowe: wiktor rubin wywiad piotr rudzki lalka teatr polski wrocław premiera wokół premiery
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Warto przeczytać
"Klaus der Grosse": Spektakl nie wprost
"Klaus der Grosse": Spektakl nie wprost Wrocław

Maćko Prusak o pracy nad „Klaus der Grosse” (premiera 3 września we Wrocławskim Teatrze Współczesnym).

Brak zdjęcia
Po CYNIE Wrocław

Tegoroczna CYNA, choć dobrze zorganizowana i wychodząca z ciekawą ofertą wydarzeń artystycznych nie zdołała zgromadzić zbyt wielu widzów.

Zobacz także
Kariera czeka za drzwiami - rozmowa z  Eduardo Guerrero, tancerzem flamenco
Kariera czeka za drzwiami - rozmowa z Eduardo Guerrero, tancerzem flamenco

6-letni chłopiec codziennie czeka na kuzynkę przed szkołą tańca. Któregoś dnia, zaintrygowany, wchodzi do środka i... rozpoczyna się wielka kariera Eduardo Guerrero - tancerza flamenco, choreografa i reżysera. Przeczytaj nasz wywiad z artystą!

Jakub Żulczyk o "Radio Armageddon" [WYWIAD]
Jakub Żulczyk o "Radio Armageddon" [WYWIAD] Wrocław

'"Radio Armageddon. Transmisja" - sceniczna wersja książki Jakuba Żulczyka

Mam poczucie tymczasowości i powierzchowności [WYWIAD]
Mam poczucie tymczasowości i powierzchowności [WYWIAD]

Boimy się asymetrii, dysharmonii, zniekształcenia, niewygody w ciele, nie akceptujemy siebie i swojego ciała. Musimy być idealni, żeby żyć idealnie, pracować idealnie, mijać życie idealnie.

Ostatnio czytane
"Klaus der Grosse": Spektakl nie wprost
"Klaus der Grosse": Spektakl nie wprost Wrocław

Maćko Prusak o pracy nad „Klaus der Grosse” (premiera 3 września we Wrocławskim Teatrze Współczesnym).

Brak zdjęcia
Po CYNIE Wrocław

Tegoroczna CYNA, choć dobrze zorganizowana i wychodząca z ciekawą ofertą wydarzeń artystycznych nie zdołała zgromadzić zbyt wielu widzów.

Popularne
W przeddzień czegoś większego
W przeddzień czegoś większego

Z Bartoszem Porczykiem - zwycięzcą Przeglądu Piosenki Aktorskiej w 2006 oraz twórcą spektaklu "Smycz", która stała się ważnym wydarzeniem na kulturalnej mapie Wrocławia - o pracy w teatrze i planach na przyszłość rozmawia Marcin Szewczyk.

O Klacie słów kilka
O Klacie słów kilka

5 kwietnia odbędzie się premiera studencka "Sprawy Dantona" w reżyserii Jana Klaty. Przyjrzyjmy się bliżej tej niewątpliwie interesującej postaci środowiska teatralnego.